okl 2019 05


okl 2019 04


 

Patrycja Sikorska, menedżer PR i marketingu strategicznego TiM S.A., odpowiadała na pytania Marcina Burzyńskiego

— Początki firmy TiM S.A. to 1990 r. Jaka jest recepta, aby tak długo utrzymać się na niełatwym i coraz bardziej wymagającym rynku?
Sukces rynkowy nigdy nie jest kwestią przypadku. Składa się na niego kilka elementów, które są kluczowe, aby prężnie funkcjonować przez wiele lat. Gdy zaczynamy, najważniejsze są pasja i miłość do tego, co robimy. Liczy się również zaangażowanie. TiM S.A. od początku istnienia nie tylko śledzi trendy rynkowe, ale również jest kreatorem rynku. Liczy się dla nas najwyższa jakość produktów, dlatego współpracujemy tylko z wybranymi dostawcami, którzy mogą szczycić się wieloma sukcesami, a przede wszystkim mają ogromne doświadczenie i kochają wina tak samo mocno, jak my.

 

— Jak zmieniał się rynek wina w Polsce przez te wszystkie lata? Czy trudniej było na początku, czy jednak teraz?
Rynek wina w Polsce ewoluuje. Konsumenci są coraz bardziej wyedukowani w tej kwestii i coraz bardziej wymagający. Trudno jest więc powiedzieć, czy trudniej było na początku, czy teraz, bowiem czasy i ludzie są zupełnie różni. Na początku działalności TiM S.A. kultura picia wina w Polsce w zasadzie nie istniała, dlatego musieliśmy edukować konsumentów i małymi krokami rozszerzać asortyment pokazując różnice, niuanse – możemy powiedzieć, że wytyczaliśmy winiarski szlak. Obecnie klienci bardzo dużo podróżują, czerpią wzorce i starają się je zaadaptować do swojego życia. Łączymy wino i kuchnię, jesteśmy otwarci na nowe połączenia smakowe, lubimy eksperymentować. Jesteśmy także skłonni zapłacić więcej za produkty jakościowe, tym samym jednak nasze oczekiwania są coraz wyższe. TiM S.A. śledzi zmiany rynkowe i zapewnia klientom najwyższą jakość usług. Nie jesteśmy tylko dostawcą win, jesteśmy partnerem biznesowym zapewniającym pełne wsparcie od dostawy wina, poprzez szkolenia i pełną dbałość o półkę. Rynek dynamicznie się zmienia i zdajemy sobie sprawę, iż musimy być przygotowani na każdy scenariusz.
— Czy Polacy nauczyli się już pić wino? Czy znamy się na winie?
Trendy rynkowe się zmieniają, klienci są coraz bardziej wyedukowani i dokonują świadomych wyborów. Konsumenci nadal najchętniej wybierają wina półsłodkie, jednak coraz więcej osób sięga również po wina wytrawne, które zaczęły wyprzedzać pod względem sprzedaży wina półwytrawne.

— Jakie zatem wina i z jakich krajów najchętniej piją Polacy? Czy jest teraz moda na konkretny kraj lub szczep?
Na polskich stołach królują wina z Hiszpanii czy Włoch, możemy mówić również o odrodzeniu Francji. Powodzeniem cieszy się także Nowy Świat, tj. Chile, Argentyna czy Urugwaj. Niezmiennie chętnie wybierane są wina z Kalifornii. Popularnymi kierunkami stają się również Mołdawia i Gruzja. Szczepem lata 2018 było moscato, klienci wybierali chętnie także vinho verde. Jesienią i zimą króluje carmenere czy cabernet sauvignon, chociaż syrah i pinot noir również cieszą się powodzeniem, wśród win włoskich zwycięża primitivo. W kwestii białych odmian zdecydowanie najczęściej konsumenci poszukują chardonnay, sauvignon blanc i rieslinga.

— Jakie trendy można zaobserwować we współczesnym winiarstwie? Które z nich rozwijają się najszybciej?
Najwyższa jakość jest dla klientów kluczowa, dlatego też zmieniają się ich preferencje cenowe. Jeszcze niedawno konsumenci wybierali najczęściej wina w cenie 15-20 zł, obecnie jesteśmy skłonni zapłacić za butelkę wina 25-35 zł. Jesteśmy też coraz bardziej „eko”, dlatego również wina organiczne zyskują w oczach klientów. Bardzo dużą popularnością cieszy się linia Cono Sur Organic dostępna w portfolio TiM S.A. Możemy mówić również o modzie na wina w butelkach o mniejszej pojemności. Trend ten dynamicznie się rozwija, dlatego nasza spółka podjęła decyzję o wprowadzeniu do portfolio produktów w małych pojemnościach.

— Które z win w Państwa ofercie sprzedają się najlepiej?
Niekwestionowanym liderem sprzedaży wśród win z portfolio TiM S.A. jest marka Portada. Możemy pochwalić się wynikiem sprzedażowym ok. 1,5 mln butelek rocznie. Kolejnym topowym brandem Spółki jest Cono Sur. Sprzedajemy około 12 mln butelek w ujęciu rocznym, co zapewnia nam bardzo wysoką pozycję na rynku.

— W swojej ofercie posiadacie wina ze Starego Kontynentu, ale także z Australii, z USA, z Ameryki Południowej. Czym kierujecie się przy doborze oferty? Czy przy dystrybucji win z tylu krajów zdarzają się jakieś „niewypały”?
Poszukując dostawców win kierujemy się głównie ich potencjałem, doświadczeniem i oceną jakości produkowanych przez nich win. Bardzo często współpracujemy z małymi, rodzinnymi winiarniami, one chętnie dzielą się swoją wiedzą i pasją do wina. W ofercie dostawców poszukujemy perełek, które wpiszą się w gust naszych klientów, ale również takich, które ich pozytywnie zaskoczą. Poszukujemy rozwiązań innowacyjnych, pozwalających nam wykraczać poza schematy. Zdarza się, iż wydaje nam się, że produkt będzie prawdziwym hitem, a w rzeczywistości nie spotyka się z uznaniem konsumentów. W takich sytuacjach zawsze szukamy przyczyny i oczywiście działamy dalej. Życie jest przygodą i wiemy, że różne sytuacje mogą się zdarzyć i nas zaskoczyć. W najbliższej przyszłości planujemy rozbudować nasze portfolio o nowe kierunki, jednakże szczegółów nie chcemy jeszcze zdradzać.

— Które z win z Waszej oferty, należałoby zatem uznać za „Prawdziwe perełki”?
„Perełek” w naszym portfolio jest wiele, ale prawdziwych „diamentów” jest tylko kilka. Na naszej diamentowej liście znajdziemy brandy z Chile – Cono Sur i Panul, Portugalii – Portada, Francji – Le Grand Noir, Kalifornii – Oak View. Są to bardzo silne pozycje na rynku wina, z których jesteśmy niezwykle dumni.

— A co z winami musującymi? Czy Polacy przekonali się już do nich? Jakie perspektywy ma ten segment?
Wina musujące nie są już tylko produktami sezonowymi. Pijemy je chętnie przez cały rok, zwłaszcza wiosną i latem, kiedy dobrze schłodzone stają się orzeźwiającymi drinkami. Moda na hiszpańską cavę czy włoskie prosecco trwa i wydaje się, że zagości w naszym kraju na dłużej.

— W Waszej ofercie znajdziemy prosecco, cavę i marki win musujacych. Brakuje jednak szampana. Czy planujecie do oferty wprowadzić w przyszłości oryginalne szampany?
W tym momencie skupiamy się na promocji i sprzedaży cavy, prosecco oraz jakościowych win musujących. W przyszłości być może szampany pojawią się ponownie w naszym portfolio, nigdy nie mówimy „nie”. Stale obserwujemy rynek. Jeśli uznamy, że nadszedł odpowiedni czas i szampan powinien powrócić do naszej oferty, jako, że już kiedyś był w niej obecny, wówczas na pewno się w niej pojawi.

— Macie też w swojej ofercie bezalkoholowy napój gazowany Trele Morele dedykowany najmłodszym konsumentom. Skąd pomysł na ten produkt?
Trele Morele to powrót do czasów dzieciństwa, to dobra zabawa, bajkowe postaci, owocowy smak i bąbelkowy zawrót głowy. Tworząc Trele Morele chcieliśmy przenieść wszystkie dzieci do baśniowego świata Trelka i Trelki, który jest owocowy, pyszny i bajecznie pokolorowany.

— Trend marek alkoholowych bez alkoholu lub ze zmniejszoną jego zawartością jest coraz bardziej dostrzegalny. Czy można go zauważyć także w świecie wina?
Wina bezalkoholowe coraz częściej pojawiają się na półkach sklepowych. Jest grono konsumentów, którzy takich napojów poszukują, dlatego tego typu produkty muszą być dostępne. Nie mówiłabym w tym przypadku o modzie, a raczej o potrzebie. Do portfolio TiM S.A. wprowadziliśmy produkty bezalkoholowe – Evadne oraz Light Live, które reprezentują wspomniany segment.

— W Waszej ofercie brakuje win z Polski. Dlaczego tak się dzieje?
Nasza oferta jest bardzo szeroka, jednak stale ją rozszerzamy i wprowadzamy nowości do portfolio. Nie jest wykluczone, że pewnego dnia pojawią się również wina polskie. Lubimy zaskakiwać naszych klientów i sprawiać im niespodzianki.

— Dziękuję za rozmowę.

Rynki Alkoholowe 12/2018

polagrafood 2019