• English
  • Polish
 home.png strona domowa
kontakt.png
Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

Nowy Numer

 

RYNKI ALKOHOLOWE
Nr 11 (272)
listopad 2017

   rynki-11-2017.jpg
 
Alkohol w wydaniu mini Drukuj Email
spis-2.jpgNiedawno wśród kolekcjonerów miniaturek powstał pomysł założenia Stowarzyszenia, jednak, jak przyznają zainteresowani, dużo ważniejsze od Stowarzyszenia jest Forum nazwane „Pierwsze oficjalne polskie forum minialkoholistów maniaków” (www.alkoholeminiaturki.fora.pl), które zostało założone 10 lutego 2006 r. przez Arkadiusza Molendę, kolekcjonera z Oleśnicy. Od czasu powstania, forum jest miejscem poświęconym kolekcjonerom miniaturek i zarzewiem różnych inicjatyw z tym związanych.

To na nim powstał pomysł na Stowarzyszenie. Okazało się jednak, że procedura założenia tegoż jest skomplikowana i praktycznie niemożliwa do przeprowadzenia w sytuacji, gdy kolekcjonerzy są rozproszeni, przebywając w różnych miejscach w Polsce. Na szczęście powstał pomysł zorganizowania Zlotów Kolekcjonerów.
I Zlot odbył się w Oleśnicy 29 marca 2008 r., dotarło na niego 17 kolekcjonerów. Miały miejsce już na nim pierwsze próby podjęcia czynności zmierzających do założenia Stowarzyszenia. Nie udało się jednak złożyć wniosku w sądzie.
II Zlot odbył się w Kutnie 4 października 2008 r. i tu już odbyło się zebranie założycielskie Stowarzyszenia. Podjęto na nim uchwały o Założeniu Stowarzyszenia Kolekcjonerów Miniaturowych Buteleczek z Alkoholem, zatwierdzeniu Statutu, wyborze organów. Prezesem pięcioosobowego Zarządu Stowarzyszenia i Komitetu Założycielskiego został wybrany Łukasz Czajka. Udało się sprawnie wypełnić wszelkie formalności i 16 października 2008 r. wniosek o rejestrację Stowarzyszenia został złożony w krakowskim Sądzie.

Członkowie
Członków forum jest ok. 160, z czego aktywnych ok. 60 osób. W większości są to ludzie, którzy zaczęli zbierać buteleczki w ciągu ostatnich 15 lat. Niestety brakuje wśród nich starszych kolekcjonerów, choć oczywiście zdarzają się wyjątki. Listę Założycieli Stowarzyszenia podpisały 22 osoby (sąd wymaga 15). Z chwilą, gdy Stowarzyszenie zostanie zarejestrowane w sądzie, będzie mogło przyjmować kolejne osoby. Wśród zbieraczy miniaturek alkoholowych są przedstawiciele różnych zawodów: prawnik, policjant, celnik, biznesmen, księgowa, audytor, student itd.

Cele organizacji
Celem Stowarzyszenia jest:
1.zrzeszenie osób o zainteresowaniach kolekcjonerskich dotyczących miniaturowych buteleczek z alkoholem,
2.propagowanie wszelkich form zbieractwa i kolekcjonerstwa miniaturowych buteleczek alkoholi,
3.rozwijanie idei kolekcjonerskich w kraju,
4.ochrona członków przed działaniami na ich szkodę i pomoc w rozwijaniu i uzupełnianiu ich kolekcji,
5.popularyzacja wiedzy fachowej wśród członków i w społeczeństwie, m.in. przez współdziałanie z mediami, wydawanie własnych publikacji,
6.współdziałanie z innymi organizacjami w zakresie upowszechniania kolekcjonerstwa,
7.podejmowanie prac w celu skatalogowania miniaturowych buteleczek z alkoholem,
8.podejmowanie prac w celu stworzenia replik miniaturowych buteleczek z alkoholem,
9.reprezentowanie idei kolekcjonerstwa miniaturowych buteleczek z alkoholem wobec władz polskich i na forum międzynarodowym.
Obecnie najważniejszym celem organizacji jest stworzenie strony internetowej Stowarzyszenia, wydanie różnych katalogów z polskimi i zagranicznymi buteleczkami, a także stworzenie replik polskich buteleczek np. produkowanych przez Polmos w latach 70. Według „Informatora handlowego” Polmosu z 1976 r., produkowanych było wówczas ok. 90 rodzajów miniaturek alkoholi. Być może we współpracy z producentami uda się je odtworzyć.

Największe kolekcje
Najwięcej miniaturek w Polsce ma Pan Wiesław Pabisiak z Poznania, który zgromadził zbiór liczący ok. 12 tys. sztuk.
Gdy mówimy o kolekcjach rzędu tysięcy sztuk, w grę wchodzi miejsce na wyeksponowanie zbioru, którego brakuje. Z tego też powodu część kolekcjonerów nie skupia się na liczbie buteleczek, lecz na ich jakości. Dla przykładu kolekcja 100 buteleczek koniaków czy whisky może odpowiadać np. 500 innym buteleczkom.
Z pewnością jedną z najpiękniejszych i najwartościowszych kolekcji posiada Waldemar Rojek z Warszawy – zbiera on współczesne miniaturki whisky, koniaków, tequili i wódek. W whisky przewodzą Darek Zapędowski z Płocka i Sławomir Stadryniak z Żor, który ostatnio skupił się na whisky Macallan. W wódkach prym zaczyna wieść Wojtek Bieńkowski z miejscowości Mierzynek. Bogatą i różnorodną kolekcję zgromadził również Paweł Wojtkowski z Warszawy oraz Roman Berliński z Kutna.
Osobną, jednoosobową kategorię w tej „branży” stanowi kolekcjoner Tomasz Bartoszewski z Poznania. Zbiera on tylko polskie miniaturki i ma ich ok. 700 sztuk (w tym kilkanaście przedwojennych). Bartoszewski zwraca uwagę na każdą różnicę w korku, butelce czy etykiecie danego rodzaju buteleczki, dzięki czemu można prześledzić, jak zmieniała się dana miniaturka na przestrzeni lat.

Współpraca z zagranicą
Członkowie Forum kupują wiele miniaturek na eBay, w zagranicznych sklepach internetowych. Jego członkowie wymieniają się także z kolekcjonerami pochodzącymi z innych krajów. Planują też, aby kolejne zloty zorganizować ze swoimi kolegami z Czech lub Niemiec. Co ważne, wśród członków forum znajdują się Polacy, którzy mieszkają za granicą.

—    Niedawno został Pan wybrany Prezesem Stowarzyszenia Kolekcjonerów Miniaturowych Buteleczek z Alkoholem. Jakie plany zamierza Pan zrealizować na tym stanowisku?

Na Prezesa Zarządu Stowarzyszenia Kolekcjonerów Miniaturowych Buteleczek z Alkoholem zostałem wybrany podczas II Zjazdu Kolekcjonerów Miniaturek z Alkoholem, który odbył się w Kutnie 4 października tego roku. Na Zjeździe odbyło się spotkanie założycielskie Stowarzyszenia, podczas którego podjęto odpowiednie uchwały, tak by móc dopiero Stowarzyszenie zarejestrować w sądzie. Dokumenty w sądzie złożyłem 16 października br., i od tej chwili sąd ma 3 miesiące na rejestrację. Mam nadzieję, że nas zarejestruje i wtedy zaczniemy prace. Stowarzyszenie uważam za wartość dodaną do naszego forum internetowego. Chciałbym założyć profesjonalną stronę internetową Stowarzyszenia, stale szukać i powiększać grono kolekcjonerów oraz, co bardzo ważne, nawiązać współpracę z producentami. Być może pozyskamy sponsorów dla naszego Stowarzyszenia, gdyż niewątpliwie nasze kolekcje stanowią reklamę dobrych trunków, a jak wiadomo o reklamę w branży alkoholowej trudno.

—    Proszę opowiedzieć historię swojej pasji.

Moja przygoda z kolekcjonowaniem buteleczek zaczęła się w 1995 r., gdy miałem 15 lat. Impulsem była kolekcja przyjaciela rodziców, który do dziś również zbiera buteleczki. Spodobały mi się one i sam postanowiłem się tym zająć. Szybko okazało się, że kolega z klasy ma siostrę stewardesę i stąd dużo takich buteleczek w domu, które zacząłem od niego kupować po 5 zł za sztukę. Sam lub przy pomocy rodziców kupiłem buteleczki dostępne w Rzeszowie, dostałem również kilka od znajomego rodziców na dobry początek. Wyjeżdżając na wakacje za granicę, zawsze przywoziłem kilka sztuk. Potem poszedłem na studia do Krakowa, skupiłem się na innych sprawach, a że miałem już wszystko co było do dostania w Polsce, buteleczek przestało przybywać i kolekcja zatrzymała się na 350 sztukach. Z początkiem 2004 r., gdy podłączyłem sobie Internet, pasja odżyła. Poznałem innych kolekcjonerów, z którymi zacząłem prowadzić wymiany. W marcu 2005 r. założyłem swoją stronę internetową (www.czajkus.friko.pl). Z początkiem 2006 r. natrafiłem na nowo założone forum poświęcone miniaturkom, którego stałem się aktywnym członkiem i administratorem. W momencie rejestracji na forum miałem ok. 450 buteleczek, ale wtedy zaczęło mi przybywać ich już bardzo dużo, w szczytowym okresie przez około rok – średnio jedna dziennie.
Oczywiście w związku z buteleczkami interesuję się też alkoholem w ogóle. „Rynki Alkoholowe” zacząłem prenumerować w wieku 16 lat, mam również niemal wszystkie książki wydane w języku polskim poświęcone mocnym alkoholom. Uważam, że kolekcjonerzy miniaturek mają ogromną, szczegółową wiedzę na temat produkowanych marek alkoholi w skali świata.

—    Ile miniaturek Pan ma i gdzie je przechowuje? Według jakiego klucza je układa?

W chwili obecnej posiadam ponad 1200 buteleczek w różnych rozmiarach. W maju tego roku około 850 przewiozłem z Rzeszowa do Krakowa, gdyż kupiłem witrynę na miniaturki. Pozostałą część trzymam w Rzeszowie u rodziców w mojej pierwszej gablocie. Buteleczki ustawione są według rodzaju alkoholu, jaki zawierają np. koniaki, tequile, wódki, likiery, burbony, polskie buteleczki...

—    Czy takie miniaturki alkoholi potrzebują specjalnych warunków przechowywania?
W zasadzie to nie, dobrze jednak jest, gdy buteleczki stoją za jakąś szybą, by się po prostu nie kurzyły. Gdy kolekcja jest liczona w setkach sztuk, czyszczenie, choć przyjemne, jest jednak dość żmudne. Osobiście jestem zwolennikiem półek szklanych, mam również drzwiczki zamykane na klucz z myślą zabezpieczenia buteleczek przed dziećmi. Witryna również nie powinna być ustawiona na wprost okna, gdyż etykietki pod wpływem światła mogą wypłowieć. Mój kolega Waldemar z Warszawy radzi również, by buteleczek przesadnie nie oświetlać, gdyż zwiększona temperatura może wzmagać efekt parowania. Właśnie parowanie buteleczek jest istotną sprawą, dlatego zaleca się dokręcenie korka w każdej buteleczce.

—    Jakich wymiarów są poszczególne butelki, czy są stałe liczby, które kwalifikują butelkę do miana miniatury?
Miniaturki mają rozmiar 20 ml, 30 ml (koniaki, likiery), 40 ml (głównie niemieckie) oraz 50 ml, z czego ok. 90% buteleczek ma pojemność 50 ml. Kolekcjonerzy podchodzą do rozmiarów indywidualnie, ale myślę, że większość zgodzi się z twierdzeniem, że miniaturkami są buteleczki do 99 ml.
Część z nas zbiera również „setki”, czyli buteleczki o pojemności 100 ml, głównie polskie. Ja mam np. ok. 30 polskich alkoholi w buteleczkach o pojemności 100 ml, jednak zbieram tylko te w okrągłych butelkach, a nie w płaskich, które mi się nie podobają, a które obecnie dominują na rynku. Dolną granicą są buteleczki o poj. 1,3 ml zawierające szkocką whisky, Osobiście podchodzę do nich raczej jako do ciekawostki niż pełnowartościowej miniaturki. Są również miniaturki amerykańskie o pojemności 1/10 pint (47,32 ml). Występowały one w takiej pojemności do końca lat 70. XX w., kiedy to amerykańscy producenci przeszli na oznaczenia pojemności w mililitrach.

—    Co robi Pan, aby powiększyć swoją kolekcję? Przy tak wielu eksponatach trudno zapewne zdobyć nowe buteleczki.
Potencjalnych źródeł zdobywania nowych okazów jest kilka. W chwili obecnej podstawowym dla mnie źródłem są zakupy w sklepach internetowych, samodzielne lub za pomocą członków naszego forum: Hermana, Knockando, Sigmy i ostatnio DB. W ten sposób w sklepach internetowych we Francji, Anglii i Niemczech zakupiliśmy łącznie ponad 1000 miniaturek za kwotę kilku tysięcy euro. Praktycznie rzecz biorąc, jest to najtańszy sposób pozyskiwania nowych miniaturek. Dla przykładu kolega, który mieszka w Niemczech, kupuje dla nas miniaturki w tamtejszym sklepie internetowym Weinquelle, przywozi je na zloty do Polski, gdzie zainteresowani je odbierają osobiście. Kosztem jest wtedy cena buteleczki w tym sklepie, która średnio wynosi 5 euro. Podobnej klasy buteleczki w Polsce kosztowałyby ok. 20 - 30 zł. Innym źródłem jest eBay, szczególnie jeżeli chodzi o starsze, najnowsze lub wyjątkowe buteleczki. Dochodzą tu jednak zasady aukcji, konkurencja oraz koszt przesyłki do Polski ok. 12 dol. przy jednej sztuce, wraz z ilością – cena jest korzystniejsza. Jednakże nie wszystkie buteleczki pojawiają się na eBay lub poprzez ceny spekulacyjne lub wysokie, uzyskiwane podczas aukcji są nieosiągalne. W grę wchodzą również wymiany z polskimi i zagranicznymi kolekcjonerami oraz zakupy w klasycznych sklepach w Polsce i za granicą, osobiście lub przez znajomych. Generalnie, nie jest już trudno o nowe sztuki, z jednym wyjątkiem starych polskich buteleczek, gdzie jest mała podaż, a duży popyt. Mnie jednak udało się w tym roku zgromadzić ponad 50 takich miniaturek.

—    Jak Pana pasję znoszą najbliżsi? Domyślamy się, że dla kolekcji trzeba przeorganizować cały dom?
Największe zainteresowanie przejawia moja mama, która na bieżąco śledzi moje osiągnięcia w tej dziedzinie, najczęściej zagląda na moją stronę internetową i często na forum. Moja żona Kasia uważa, że posiadanie pasji przez mężczyznę czyni go interesującym w oczach kobiety. Dostałem od niej np. moją 1000. miniaturkę – japońską whisky Nikka Tsuru w pięknej białej kamionce, z płaskorzeźbą przedstawiającą żurawie (żuraw to po japońsku tsuru). Od mamy za to dostałem wódkę Roberto Cavalli, która jest chyba najdroższą miniaturką wódki w historii dostępną w sprzedaży. Ostatnio jednak słyszę od najbliższych, że stałem się wybredny, jeżeli chodzi o buteleczki, gdyż kiedyś cieszyła mnie każda nowa sztuka, teraz już niekoniecznie.

—    Z których egzemplarzy i dlaczego jest Pan najbardziej dumny?
Dumny jestem z miniaturek smakowych wódki Wyborowa w nowym wydaniu, smakowych Luksusowych oraz wódki Hetman Czarniecki, które dostałem w prezencie od ich producentów. Nie były one dostępne w sprzedaży i dlatego są cenne. Cieszę się także z mojej kolekcji współczesnych burbonów i kanadyjskich whisky, na których ostatnio się skupiłem i mam już niemal wszystkie. Posiadam również kilka amerykańskich whiskey sprzed ok. 70 lat, takich jak Kessler, Paul Jones czy Calvert. Mam też kilkadziesiąt nieprodukowanych już starych polskich buteleczek w bardzo dobrym stanie – pełnych i z niezniszczonymi etykietkami. Jednakże najbardziej zadowolony jestem z całokształtu mojej kolekcji stojącej na półkach w Krakowie, gdyż zawiera ona piękne buteleczki z każdej kategorii alkoholu.

—    Czy istnieją jakieś kryteria kolekcjonowania?
Tak, są kolekcjonerzy tzw. generalni, czyli zbierający miniaturki każdego rodzaju alkoholu, do których ja się zaliczam, lub bardziej wyspecjalizowani, skupiający się na kilku kategoriach albo zbierający np. tylko whisky (najczęściej), koniaki, wódki, tequile. Wiodący światowi kolekcjonerzy whisky, wódek czy tequili mają po kilka tysięcy takich buteleczek. W zasadzie na początku zbiera się wszystko, specjalizacja przychodzi dopiero z czasem, gdy zaczyna brakować miejsca.

—    Czy w dobie Internetu zdobywanie bezcennych okazów jest łatwiejsze? Czy niezbędne są podróże?
Zdecydowanie łatwiejsze, ograniczeniem jest tylko zasobność portfela. Czasem jednak trzeba gdzieś pojechać, gdyż np. miniaturki z Polmosu Siedlce: Krzeska czy spirytusy jednoskładnikowe są dostępne tylko w Warszawie w galerii Złote Tarasy.

—    Wśród kolekcjonerów pojawiają się kobiety...
Tak, znam co najmniej dziesięć kolekcjonerek. Cóż, miniaturki to piękne przedmioty.

— Czy istnieją takie egzemplarze miniaturek, o zdobyciu których Pan marzy?
Tak, jest to Mount Vernon Vatted American Whiskey. Jest ona do kupienia od 4 sierpnia 2008 r. tylko w jednym miejscu na świecie, tj. w muzeum Jerzego Waszyngtona w Mount Vernon. Ma interesującą historię. Otóż Jerzy Waszyngton był właścicielem największej destylarni w początkach Ameryki – właśnie Mount Vernon. Potem na 200 lat produkcję przerwano. Jednakże w 2001 r. podjęto projekt wznowienia produkcji i jedenastu producentów whiskey podarowało po 50 galonów swoich trunków: Jack Daniel’s, Jim Beam, Wild Turkey, Maker’s Mark, George Dickel, Virginia Gentleman, Very Old Barton, I.W. Harper, Woodford Reserve, Rebel Yell oraz Platte Valley. Najlepsi blenderzy odpowiednio wszystko zmieszali, podobno bardzo udanie. Trunkiem napełniono wyłącznie miniaturki i rozpoczęto sprzedaż z kieliszkiem w ozdobnym pudełku po 25 dolarów, z której dochód ma być przeznaczony na cel charytatywny. Podjąłem już kroki w celu zdobycia tej buteleczki.

—    Jak kolekcjonerzy tylu rodzajów alkoholi, w tym tych najbardziej ekskluzywnych, opanowują się przed ich spożyciem?
Jest to najczęstsze pytanie niekolekcjonerów i pewnie dlatego nie są oni kolekcjonerami miniaturek alkoholi. Co dziwne, tak zadane pytanie dotyczy tylko kolekcjonerów alkoholi, gdyż chyba nikt nie pyta filatelisty – kiedy wyślesz listy ze swoimi znaczkami, lub numizmatyka – kiedy zaczniesz płacić swoimi monetami?
Rzeczowa odpowiedź jest taka – istnieje kilka punktów oporu przed wypiciem: średni koszt dobrej miniaturki odpowiada cenowo 0,5 l wódki, więc duże butelki opłaca się pić bardziej. Poza tym, jak wiele trudu poświęcę na ściągnięcie danej buteleczki np. z Los Angeles, to nie mam ochoty jej wypijać. Nadto otwarte buteleczki nie mają wartości i jak Zagłoba nie lubię pustych naczyń.
Na zakończenie dodam, że dochodzi do tego po prostu pasja, wizja i marzenia, więc pozbawienie się tego poprzez zniszczenie danej buteleczki jest dla kolekcjonera szaleństwem i barbarzyństwem.

—    Dziękujemy za rozmowę.

Rynki Alkoholowe, 12/2008

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
     

 

© 2017 Rynki Alkoholowe