• English
  • Polish
 home.png strona domowa
kontakt.png
Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

Nowy Numer

 

RYNKI ALKOHOLOWE
Nr 12 (273)
grudzień 2017

   rynki-12-2017.jpg
 
Naszą dewizą jest jakość, elastyczność i dynamizm Drukuj Email
spis-5.jpg—    Toruńskie Piwnice Win zostały założone w 1990 roku. Dzisiaj, po zaledwie 18 latach istnienia, firma należy do czołówki producentów w Polsce. W portfolio Vinpolu znajdują się jednak już nie tylko wina.
Nasza strategia powoli ulega reorientacji. Nazywaliśmy i nazywamy się Toruńskie Piwnice Win, ale obserwując nasze portfolio, i to, w którym kierunku nasza firma się rozwija, coraz bardziej należałoby mówić o Toruńskich Piwnicach Alkoholi. W obrębie klasycznych winiarskich produktów istniejemy na rynku w bardzo niewielkim stopniu i to nie jest nasz cel strategiczny.

Mamy w portfolio wina deserowe, w tym jesteśmy mocni, również wermuty – tylko przez niektórych nazywane winami, ale to przecież nie jest klasyczna kategoria wina, a także wina musujące. W kategorii win deserowych zajmujemy drugie miejsce w kraju. Jestem przekonany, że nasza systematyczna praca, która ma miejsce i będzie kontynuowana, pozwoli nam za 2 - 3 lata stanąć na pierwszej pozycji w kategorii win deserowych w Polsce. Uważam, że ulegnie ona dalszej polaryzacji i za parę lat, jeśli będzie się mówiło o winach deserowych, jednocześnie będzie się myślało o Toruńskich Piwnicach Win. Jednak, co najważniejsze, Vinpol ma 4 marki win deserowych i wszystkie one znajdują się w pierwszej dziesiątce najlepiej sprzedawanych win deserowych w Polsce, z winem Grzanym Starotoruńskim mieścimy się natomiast w pierwszej dwunastce. Śmiem twierdzić, że w tej kategorii jesteśmy w ogóle najlepsi w kraju, ponieważ wszystkie nasze alkohole mają charakter produktu markowego, są w czołówce, wśród najlepszych.
W naszym portfolio znajdują się też likiery, brandy, wódka Gorbatschow. W tym pierwszym segmencie powodzi nam się zdecydowanie coraz lepiej. Vinpol zajmuje trzecie miejsce w Polsce pod względem produkcji i sprzedaży likierów. W tym kierunku idziemy bardzo mocno do przodu. Obecnie jesteśmy też największym w Polsce dystrybutorem brandy francuskiej.

—    Przez wiele lat Vinpol inwestował w zakup nowoczesnych narzędzi produkcji. Czy nadal stara się ulepszać mechanizmy swojego działania?
Oczywiście, że tak. Jest to proces nieprzerwany. W jednym roku zmiany są oczywiście bardziej spektakularne, w innym – mniej, ale my ciągle inwestujemy w oprzyrządowanie, maszyny, linie rozlewnicze, zbiorniki itd. To pozwala nam się rozwijać i być coraz lepszym pod względem jakościowym. Jesteśmy jedną z tych firm polskich, które stawiają przede wszystkim na jakość. Mówię tu o jakości w odniesieniu do swojej kategorii. Mamy wino deserowe – Nalewkę Babuni, która wprawdzie jest dwa razy droższa niż inne wina deserowe z top 10, ale liczy się jej jakość i dlatego od 3 lat znowu coraz lepiej się sprzedaje, ponieważ konsumenci to doceniają. Również wino Special, które w swojej kategorii – tańszych produktów – wyróżnia się na półce i cieszy się zaufaniem.
Mamy także trzecią pozycję na rynku likierów, chociaż uważam, że tak naprawdę, pod względem oferowanej jakości likierów, jesteśmy najlepszym producentem w tej kategorii w kraju.
Nadal inwestujemy w zaplecze techniczne, ponieważ tylko dzięki inwestycjom polepszamy jakość swojej pracy oraz produktów. Coraz częściej konsumentowi nie jest obojętne, co kupuje. My, jako Vinpol, nie mamy najtańszych produktów, a jednocześnie nie odnotowujemy negatywnych tendencji w procesie sprzedaży. Wręcz odwrotnie, dostrzegamy, że konsument coraz częściej docenia jakość i chce za nią nieco więcej zapłacić.
Nasze starania i inwestycje pozwalają nam pracować według pewnych systemów jakościowych tj. HACCP, IFS (International Food Standard), Systemu Śledzenia Łańcucha Dostaw, czy implementacji ISO 9001. Są to rzeczy jak najbardziej związane z zagadnieniem inwestycji.

—    Właśnie mija rok odkąd Vinpol przestał być importerem i dystrybutorem znaczących marek: Campari, Cinzano, Skyy Vodka. Jak, patrząc z perspektywy czasu, strata ta wpłynęła na kondycję firmy?
Bardzo dobrze, ponieważ, skupiając się na prestiżowych markach Cinzano i Campari, musieliśmy, dysponując ograniczonymi zasobami, poświęcać im ich dużą część, nieco mniej natomiast na marki własne. Nasze produkty nie miały więc takiej sprzedaży, jaką mogłyby mieć, gdybyśmy skupili się tyko na nich. Kiedy Cinzano i Campari wypadły z naszego portfolio, mieliśmy większy zasób sił ludzkich, finansowych, czasu i motywacji, aby pracować nad własnymi markami.
W sumie nie zanotowaliśmy mniejszej sprzedaży produktów Vinpolu niż w zeszłym roku, a w niektórych przypadkach bardzo ją zwiększyliśmy. Mamy np. o 50% więcej sprzedanych likierów niż w zeszłym roku. W roku 2007 pokazaliśmy niektórym wątpiącym, że siła Vinpolu to nie marki włoskie, ale że ta firma to: Nalewka Babuni, Chocotella, Canari, Totino, Grzane Starotoruńskie, także znający się na swoim fachu ludzie, doświadczenie, to historia, to przynależność do grupy Henkell & Söhnlein.

—    Pomimo młodego wieku alkohole z Toruńskich Piwnic Win mają już swoich zwolenników. Jak wygląda sprzedaż produktów Vinpolu poza granicami Polski?
Po wejściu do Unii Europejskiej z wielu sprzyjających warunków udało nam się skorzystać. Rozwinął się nasz eksport. Obecnie jest on kierowany w 3 obszary. Poza Europą są to Kanada i Stany Zjednoczone, w Unii Europejskiej, poza grupą, to: Litwa, Łotwa, Estonia, Benelux oraz już w zasadzie Wielka Brytania; a także spółki siostrzane: w Niemczech, na Węgrzech, Słowacji, w Czechach i Rumunii. W sumie jest to kilkanaście krajów na świecie. 5 lat temu eksportowaliśmy ok. 200 tys. butelek, teraz już ok. 1,5 mln butelek rocznie, czyli ponad 15% naszych produktów. To jest spory przyrost.

—    Firma Vinpol należy do międzynarodowej grupy Henkell & Söhnlein, jednego z największych producentów win musujących w całej Europie, która posiada też własne winnice w Szampanii. Vinpol, jako jedna z dwóch firm w Polsce, dysponuje technologią do produkcji win musujących metodą naturalnej wtórnej fermentacji. Jakie w związku z tym wino musujące lub szampana poleciłby Pan naszym czytelnikom na karnawałową imprezę?
Niektórzy nasi klienci są zwolennikami win muskatowych, inni nie, to rzecz podniebienia. Ja na pewno poleciłbym Alfred Gratien – prawdziwego, ręcznie robionego szampana. Jeżeli chodzi o wina musujące – to zdecydowanie niemieckie, wytrawne, sprzedawane w ponad 80 krajach na świecie – Henkell Trocken. Natomiast tym, kórzy lubią słodkie wina musujące, niewątpliwie przypadnie do gustu Afrodite.

—    Jednym z najpopularniejszych produktów Vinpolu, systematycznie otrzymującym nagrody i wyróżnienia jest Nalewka Babuni.
Rynek polski to coraz częściej rynek konsumentów, którzy znają się na dobrej jakości, doceniają ją i są w stanie za nią więcej zapłacić. Tak właśnie reagują rynki na całym świecie. W ostatnich latach nasza Nalewka Babuni dostała mnóstwo nagród. Jednak to, co najbardziej utkwiło mi w pamięci, to fakt sprzed 10 lat. Nalewka Babuni była pierwszym alkoholem, który otrzymał nominację w konkursie Teraz Polska. Oczywiście nie mogła go wygrać, ponieważ przed wejściem do Unii Europejskiej były inne czasy dla alkoholi. Wtedy już sama nominacja do tego tytułu była wielkim osiągnięciem. Nalewka Babuni zdobyła też nagrodę w konkursie organizowanym przez „Gazetę Prawną”. W kategorii najbardziej znanych i preferowanych win słodkich i półsłodkich z całego świata została wymieniona wtedy przez Polaków na trzecim miejscu. Nie wspomnę już o licznych nagrodach „Rynków Alkoholowych” czy też Krajowej Rady Winiarstwa i Miodosytnictwa.
Nalewka Babuni to jest rzeczywiście nasza gwiazda, sprzedajemy jej coraz więcej i myślę, że ten produkt będzie się nadal rozwijał w przyszłości.

—    Nalewka Babuni jest doskonała zarówno na okres letni, jak i zimowy.
Tutaj zdania są podzielone. Wiadomo, że alkohole słodkie, trochę cięższe, pija się latem rzadziej. Alkohole mocne generalnie sprzedają się wtedy słabiej. Nalewka Babuni natomiast najlepiej sprzedaje się między wrześniem a marcem i kwietniem. Zainteresowanie tym produktem oczywiście później nie spada raptownie, to nie jest wino grzane. Dla tych, którzy mają ochotę wypić sobie Nalewkę Babuni w letnie popołudnie polecam jej wiśniową wersję z tonikiem i dwiema kostkami lodu. Na zimę – oczywiście czystą w kieliszku lub szklaneczce z kostką lodu, albo też z dodatkiem toniku i odrobiną brandy oraz lodem. Te smaki ładnie się razem równoważą.

—    Na zimowe wieczory pasuje bardziej najnowszy produkt Vinpolu – wprowadzone do portfolio firmy we wrześniu 2006 roku Grzane Starotoruńskie.
Grzane jest na rynku od 15 miesięcy, a już dostało 2 złote medale od Krajowej Rady Winiarstwa i Miodosytnictwa za jakość, po 6 miesiącach bycia na rynku według raportu ACNielsen pod względem sprzedanych butelek było na drugim miejscu w Polsce. Nie możemy na razie konkurować z naszym głównym konkurentem z Krakowa, ale z innymi grzanymi winami jak najbardziej. W ciągu tych kilkunastu miesięcy Grzane Starotoruńskie wyprzedziło, poza liderem, wszystkich swoich rywali. To pokazuje, że produkt ma dobrą jakość i jest akceptowany.

—    Vinpol to firma z Torunia, również na etykiecie Grzanego Starotoruńskiego w tle widnieje panorama tego miasta.
Dostaliśmy zgodę z Urzędu Miasta na stosowanie herbu Torunia na etykiecie. Mamy naprawdę dobre relacje z Toruniem. Również miasto ma z tytułu naszej współpracy pewne korzyści. Wino promuje Toruń poprzez: nazwę – Grzane Starotoruńskie, herb, panoramę oraz wizerunek Mikołaja Kopernika. To wszystko bardzo ładnie się komponuje i tworzy pewną całość, a dla miasta jest bardzo dobrym kontekstem: jako pamiątka i skojarzenie z lokalną tradycją.

—    A jak te dwa tradycyjne polskie trunki – Grzane Starotoruńskie i Nalewkę Babuni – odbierają konsumenci za granicą, czy cieszą się one równie dużym zainteresowaniem jak w Polsce?
Sprzedaż Nalewki Babuni poza naszymi granicami utrzymuje się na stałym poziomie od kilku lat, a powoli nawet zaczyna wyglądać coraz lepiej.
Natomiast Grzanego Starotoruńskiego w zasadzie nie eksportujemy, z dwóch powodów. Po pierwsze – Grzane Starotoruńskie to jest nazwa bardzo trudna do przeczytania poza Polską. Po drugie – kategoria wina grzanego nie jest za granicą tak bardzo popularna, a jeśli już – to raczej tylko na północy Europy i to też nie wszędzie – tylko tam, gdzie jest zimniej. Być może jednak przyjdzie moment, że nasze grzane wino będziemy eksportować pod jakąś inną nazwą.

—    Właśnie minął 2007 rok, podsumujmy, jaki był dla Vinpolu?
To był wymagający rok, ponieważ chcieliśmy pokazać, że Vinpol jest w dobrej kondycji i się rozwija. Naprawdę nam się to udało, osiągnęliśmy wszystkie zaplanowane cele sprzedażowe zarówno w kraju, jak i za granicą.
Powtórzę się: Vinpol to doświadczenie, dobra jakość na wielu płaszczyznach, poczynając od marek i ludzi, poprzez jakość zaplecza technicznego, rozwiązań organizacyjnych, systemów informatycznych itd. Wszystko po to, aby poprawiać jakość produktu. To na tym polega siła Vinpolu,
Podsumowując, rok był dobry i pełen wyzwań. Wprowadziliśmy sporo nowych produktów na rynek, np. Nalewkę Babuni Edelkirsch, nowe warianty smakowe likieru Canari czy brandy Romate De Jerez. 2007 rok potwierdził, że obraliśmy dobrą drogę.
Myślę, że trzeba iść bardzo szybko do przodu, żeby robić rzeczywiste postępy. Naszą dewizą jest jakość, elastyczność i dynamizm. Opłaca się tak właśnie pracować.

—    Podobnych sukcesów życzę więc i w 2008 roku. Dziękuję za rozmowę.

Z Dariuszem Polakiem,
dyrektorem ds. marketingu i eksportu Toruńskich Piwnic Win Vinpol
Sp. z o.o., rozmawiała Joanna Jagusiak.

Rynki Alkoholowe, 1/2008

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
     

 

© 2018 Rynki Alkoholowe