• English
  • Polish
 home.png strona domowa
kontakt.png
Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

Nowy Numer

 

RYNKI ALKOHOLOWE
Nr 10 (271)
październik 2017

   rynki-10-2017.jpg
 
W grupie mamy większą szansę Drukuj Email

spis-2.jpg—    Zewsząd płyną doniesienia, że z roku na rok zwiększa się spożycie piwa w Polsce, branża piwowarska odnotowała kolejny udany czas... Jednak chyba nie cała – w ciągu kilkunastu miesięcy zostało zamkniętych dziesięć browarów należących do grupy małych i średnich. Gdzie szukać przyczyn takiej sytuacji?

Jest wiele przyczyn, które powodują zamykanie przedsiębiorstw i browary nie są tu jakimś wyjątkiem. Bardzo trudno jednoznacznie określić, co było przyczyną konkretnego zdarzenia, można jednak pokusić się o pewne uogólnienia.
Z pewnością jednym z poważnych powodów, dla którego browary ulegają likwidacji, jest ich położenie. Większość browarów z tzw. tradycjami ma ponad stuletnią historię i chociaż w czasach, w których powstawały, były lokalizowane na obrzeżach miast, to dzisiaj, z powodu silnej rozbudowy tych miast, znajdują się w ich centrach. To powoduje, że rozległe działki, na których są zlokalizowane browary, mają dużą wartość i ta właśnie wartość gruntów jest często pokusą dla właścicieli do zamknięcia browaru.
Inną przyczyną, z powodu której znikają browary regionalne, jest zbyt silna dominacja rynkowa trzech międzynarodowych koncernów piwowarskich, które opanowały ponad 85% rynku.
Taki wysoki udział rynkowy pozwala im dyktować warunki dystrybutorom i, w efekcie, mocno ograniczać dostęp do rynku regionalnej konkurencji.
Kolejną przyczyną są braki podstawowych surowców, które z jednej strony spowodowały drastyczny wzrost ich cen, a z drugiej – dały dużym koncernom kolejny oręż do walki z małymi – niezależnymi browarami, gdyż w sytuacji niedoboru dużemu przedsiębiorstwu zawsze jest łatwiej pozyskać deficytowy surowiec.
I ostatnia przyczyna, którą chcę wymienić, to mała świadomość oraz mały tzw. patriotyzm lokalny polskiego konsumenta. Uległ on wręcz książkowej manipulacji kolorowej reklamy telewizyjnej i bez zastanowienia kupuje praktycznie jednakowe piwa przemysłowe, nie zastanawiając się nad ich wartością odżywczą oraz aspektami zdrowotnymi dokładnie odfiltrowanego ze wszystkiego, co wartościowe, do tego pasteryzowanego, napoju alkoholowego nazywanego piwem.

—    Czy istnieje jakieś lekarstwo na tę sytuację?
Myślę, że nie ma takiego lekarstwa. Jedynym sposobem, który miałby szansę powodzenia, jest warzenie piw specjalnych, smakowych i innych piw niszowych oraz sprzedaż tych wyrobów po wyższych cenach i tylko te browary regionalne, którym się to uda, mają jakąś szansę.

—    Jak w ogóle przedstawiała się sprzedaż produktów małych i średnich browarów w 2007 roku?
Średnio nie odbiegała od wyników całej branży, co dowodzi, że z powodu zamknięcia kilku browarów regionalnych te, które pozostały, sprzedały więcej.

—    Czy w przypadku piw regionalnych można też mówić o eksporcie?
Można, chociaż nie jest to tak atrakcyjny segment, jak się wydawało w pierwszym okresie po wejściu Polski do UE. Chyba każdy z niezależnych browarów próbował coś eksportować, jednak udział tego eksportu w całości sprzedaży nie jest zbyt wysoki.

—    Do niedawna mówiło się, że w Polsce działa około 40 regionalnych browarów. Ile jest ich teraz?
Pewnie z grubsza tyle samo. Trudno jest mi precyzyjnie określić tę liczbę, ponieważ jeżeli o zamknięciach i likwidacjach jestem jako prezes Stowarzyszenia informowany, to już o otwarciach, szczególnie browarów restauracyjnych, zdecydowanie rzadziej. Wydaje się to dość dziwne, bo przy naszym Stowarzyszeniu działa sekcja browarów restauracyjnych, do której naturalnie powinny się one zgłaszać.
Jest też pewna grupa właścicieli browarów, która z zasady nie lubi się zrzeszać i chociaż ich browary korzystają często z osiągnięć wypracowanych przez Stowarzyszenie, to nie widzą oni potrzeby współdziałania.
Pewnie, gdy zdarzy się nam jakieś kolejne „trzęsienie ziemi”, takie jak np. likwidacja browarom regionalnym na przełomie wieku progresji akcyzowej, to się obudzą, ale wtedy może być już za późno.

—    Nie wszystkie browary należą do Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich, którego jest Pan prezesem. Na co jednak mogą liczyć te zrzeszone ze strony Stowarzyszenia?
Poza nadzorem nad utrzymaniem i pracami nad powiększeniem progresji w podatku akcyzowym, Stowarzyszenie aktywnie działa w kilku organizacjach ponadbranżowych i to zarówno krajowych, jak i zagranicznych. Dzięki takiej aktywności dwa lata temu udało się nam zablokować szatański pomysł ówczesnego ministra finansów, który chciał zrównać podatek akcyzowy na ekoterm i olej napędowy, co skutkowałoby podwyżką tego opałowego o złotówkę na litrze. Ponieważ większość browarów regionalnych używa do celów produkcyjnych popularnego ekotermu, to taka podwyżka skutkowałaby wzrostem kosztu opału, w zależności od wielkości zakładu, od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych.
Wspólnie z innymi organizacjami branżowymi, zrzeszonymi w Radzie Gospodarki Żywnościowej przy Ministrze Rolnictwa i Rozwoju Wsi udało się nam zablokować pomysł wprowadzenia koncesji na wykonywanie transportu na potrzeby własne.
Stworzyliśmy przy pomocy jednego z operatorów telefonii komórkowej wspólną sieć telefoniczną, która pozwala nam na dużo tańsze połączenia między sobą oraz negocjowaliśmy z producentami jednakowe ceny surowców dla wszystkich członków Stowarzyszenia.
Prowadzimy stały monitoring zmian aktów prawnych i informujemy browary o tych zmianach, a także staramy się odpowiednio wcześnie reagować, tak aby uniknąć tych zmian, które mogłyby być niekorzystne dla naszych browarów.

—    Jakie są najsilniejsze marki regionalne, które stanowią siłę napędową swoich browarów? Czy ich producenci są w stanie podejmować różne akcje promocyjne, zajmować się sponsoringiem itp.?
Jest szereg regionalnych marek piwa, które na trwałe wpisały się w krajobraz swoich rynków. Nie mam szans wymienić tu wszystkich, ale takie piwa, jak: Brackie, Brax, Belfast, BK, Boner, Czarna Fortuna, Ciechan, Czarny Boss, Frater, Heban, Koźlak, Kasztelan, Kiper, Knap, Królewskie, Kryształ, Kunter, Lew, Łomżyńskie Wyborowe, Nakielskie, Noteckie, Origo, Perła Chmielowa, Porter Łódzki, Rycerskie, Rycerz, Rybnickie, Staropolskie, Stout, Zamkowe, Żywe, czy kilka rodzajów piw typu irlandzkiego, są na rynkach regionalnych znane i lubiane.
Wiele z tych marek jest różnorodnie promowanych i to często z wykorzystaniem niestandardowych metod reklamy, a kilka browarów nawet sponsoruje lokalne drużyny sportowe.

—    Wydawałoby się, że małe i średnie browary mają niezaprzeczalny atut – oryginalność produktów, przynależność regionalną marek. Czy to nie wystarczy, aby na swoich rynkach móc konkurować z masowymi wyrobami ­koncernów?
Nie, to niestety nie wystarczy i naprawdę nie wiem, jakie metody mogłyby być skuteczne.
Każdy z browarów stosuje inne, ale ich efektywność jest raczej ograniczona. Najlepszymi przykładami na to, że nie ma jednej reguły na sukces, są browary z Lwówka Śląskiego, Braniewa i Bielkówka.
Pierwszemu brakowało już miejsca na wizerunki medali na etykietach, które zdobywał na różnych konkursach i festiwalach, drugi prowadził zmasowane akcje promocyjne w lokalnych mediach i na billboardach, a żadnemu nie udało się wypromować swojej marki. A marka Żywe z browaru Amber jest już znana w całej Polsce, chociaż nigdzie nie była szeroko reklamowana.

—    Co będzie z tymi browarami, które nadal istnieją na rynku? Jakie mają szanse na przetrwanie?
Odpowiem pewnym zwrotem używanym przez jednego ze znanych sportowych komentatorów – jest ciężko, ale nie beznadziejnie…

—    Według wyliczeń do małych i średnich browarów należy około 5% rynku. Jakie są prognozy na najbliższe lata co do tych danych?
Myślę, że będziemy oscylować pomiędzy 3 a 5%.

—    Jest Pan pomysłodawcą struktury klastrowej regionalnych browarów. Czy mógłby Pan powiedzieć coś więcej na temat swojej koncepcji? Skąd się wziął ten pomysł?
Pomysł powstał z powodu trudności w pozyskaniu środków unijnych przez pojedyncze zakłady. Uznałem, że w grupie mamy większą szansę.
Koncepcja klastra jest ciągle na etapie dopracowywania, więc nie czas jeszcze, żeby o niej mówić.

—    Ale można powiedzieć, że w jedności siła?
Tak.

—    Jakie browary wchodzą w skład klastra? Jak będzie wyglądać jego struktura i zarządzanie?
W skład klastra weszły browary z Polski północno-wschodniej, a zarządzanie odbywa się w oparciu o nasze Stowarzyszenie. Struktura jest typowa dla organizacji klastrowych i opiera się na wsparciu Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego oraz Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Marszałkowskiego.

—    Wiem, że istnieje też pomysł na produkcję jednego, ponadregionalnego, niepasteryzowanego piwa pod wspólną marką, rozpoznawalnego w każdym regionie Polski. Czy mógłby Pan powiedzieć o nim coś więcej?
Coś Pani wie, ale nie do końca. I dopóki nie będzie tego końca, to nic więcej nie mogę powiedzieć…

—    Dziękuję z rozmowę.

Z Andrzejem Olkowskim,
prezesem Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich
oraz pomysłodawcą utworzenia klastra,
rozmawiała Joanna Jagusiak.

Rynki Alkoholowe, 3/2008
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
     

 

© 2017 Rynki Alkoholowe