okl 2019 11


 

 

W ostatnich latach furorę w sklepach małoformatowych robią lżejsze i smakowe warianty piw. Wyraźnie widać to w szerokości oferty, bo w przeciętnej placówce małego formatu tego typu produkty zajmują już prawie 1/3 miejsca na półkach i w lodówkach z piwem. W czerwcu 2019 r. klienci poszukujący piw o obniżonej zawartości alkoholu lub z dodatkami smakowymi mieli do wyboru ponad 35 wariantów, z czego większość stanowiły radlery, czyli mieszanki piw z innymi napojami.

Monika Bierwagen, prezes spółki Cydrownia JRBB, odpowiadała na pytania Marcina Burzyńskiego

— Dobry cydr – co to oznacza?
Taki, który zrobiony jest z polskich jabłek – moszczu jabłkowego. Kiedy się go pije, to smakuje. Kiedy się kończy, to z radością ponownie po niego sięgamy, z pełnym przekonaniem polecamy znajomym. Od razu podpowiem: nie może kosztować tylko tyle, co piwo, ale powinien cały czas poniżej ceny wina.

— Czy polski konsument dojrzał już do cydru?
Jest on wręcz idealnym dla cydru. Polacy pozytywnie reagują na trendy lekkich alkoholi. Cydry takimi są, a lokalne pochodzenie produktu wskazuje się jako najważniejszy motywator zakupowy. Poza tym bardzo lubimy nowości. Jabłko, czyli główny surowiec cydru, to bardzo sentymentalny owoc dla Polaków. Jesteśmy jako kraj pierwszym producentem jabłek w Unii Europejskiej i trzecim na świecie.

Mariusz Kapczyński rozmawia z enologiem Piotrem Stopczyńskim.

Piotr Stopczyński – wykształcony w Stanach Zjednoczonych enolog. Studiował w Napa Valley College oraz na Uniwersytecie Kalifornijskim w Davis. Doświadczenie zdobywał od 2002 r. w uznanych winiarniach, m. in. w Domaine Chandon, Charles Krug, Napa Wine Company, Waterstone Winery oraz Diamond Oaks Winery. Po powrocie do kraju zaczął produkować rodzime wina. Dziś jako enolog doradza, konsultuje, podróżuje po całej Polsce. Mojemu spotkaniu towarzyszyła degustacja win z winiarni, w których Piotr jest konsultantem.

— Piotrze, jeździsz po niemal wszystkich zakątkach Polski, doradzasz, edukujesz, konsultujesz. Ale czy Ty w ogóle lubisz polskie wino?
Lubię je i mam w związku z tym coraz więcej pracy.

— Polskie wino to w tej chwili temat bardzo modny i nośny. W kontekście jego rosnącej popularności, jak oceniasz stan polskiego winiarstwa? W jakim momencie jesteśmy? Jest się z czego cieszyć?
Na pewno zaczyna się już zgrywać, nazwijmy to – nuta patriotycznej ciekawości –czyli to, co towarzyszyło winom od powiedzmy 2008 r., kiedy polskie wina trafiły do oficjalnej sprzedaży. Polacy bardzo byli tego ciekawi, bo po pierwsze – pojawił się nowy, nieco „egzotyczny” produkt, po drugie – był to ceniony produkt lokalny. Ważna jest kwestia ceny – polskie wino ciągle pozostaje drogie. Koszty związane z założeniem winnicy, inwestycja w winiarnię, cały sprzęt, to chyba największa bolączka branży. Co do jakości win, które pojawiają się na rynku, to jak najbardziej mieścimy się w rejestrach dokonań Europy Środkowo-Wschodniej. Śmiało możemy rywalizować z naszymi sąsiadami.

Zarząd firmy Jantoń, jednego z największych na polskim rynku producentów i dystrybutorów win oraz wyrobów winiarskich, podjął decyzję o zmianie nazwy spółki na JNT Group S.A. Sp.K. Przyjęcie nowej nazwy związane jest z dynamicznym rozwojem firmy oraz jej ekspansją na rynki międzynarodowe. Zmiana weszła w życie z dniem 1 lipca.

Latem rośnie zainteresowanie orzeźwiającymi, niskoprocentowymi alkoholami, dlatego na półkach i w lodówkach przybywa wtedy cydrów, piw smakowych oraz drinków gotowych do spożycia. Cydr, czyli lekki, owocowy, musujący alkohol, wydaje się być idealnym trunkiem na upały, jednak już od kilku lat kategoria ta systematycznie traci na znaczeniu. W 2018 r. klienci sklepów małoformatowych wydali na cydry o 16% mniej niż przed rokiem. W 2018 r. w szczycie sezonu cydry można było kupić w ok. 40% sklepów małoformatowych.

okl 2019 10