okl 2021 07


okl 2021 06

 

Winiarstwo to nierzadko rodzinny biznes. Każdy, kto choć odrobinę zetknął się z branżą alkoholową, słyszał zapewne o Familia Torres. A konsumenci, którzy o tej rodzinie nie słyszeli, niejednokrotnie kupowali należące do niej wina. Są one bowiem dziś dystrybuowane do ponad 140 krajów na świecie. Mas de la Rosa, Sangre de Toro, Coronas, Viña Sol, Viña Esmeralda – to tylko kilka wybranych marek z szerokiego portfolio.
Familia Torres (a dokładniej Jaime Torres Vendrell oraz jego brat Miguel) założyła swoją winnicę w pobliżu Vilafranca del Penedès (ok. 50 km na zachód od Barcelony) w 1870 r. Jednak korzenie rodziny w winiarskich tradycjach sięgają XVI w. Każde pokolenie przekazywało kolejnemu pasję do kultury wina zbudowaną na głębokim szacunku dla Ziemi i tradycji. Z czasem doszła też wiara w innowacyjność. Winnica szybko zyskała uznanie. W 1904 r. odwiedził ją król Hiszpanii Alfons XIII Burbon. Ale to nie bourbony miały być kolejnym trunkiem pod marką rodziny. W 1928 r. rozpoczęto destylację win i produkcję leżakowanej brandy. Obecnie to jedna z najlepiej sprzedających się marek brandy na świecie, ciesząca się też dużym uznaniem wśród barmanów.

Gin, rum i tequila w naszym kraju uchodzą za trunki niszowe. Jednak sprzedaż niektórych produktów z tych kategorii na świecie bije kolejne rekordy. Brytyjski magazyn „Drinks International” co roku przygotowuje ranking marek alkoholowych. Przedstawia on produkty, które zanotowały sprzedaż powyżej miliona 9-litrowych skrzynek. W „Klubie Milionerów 2020” (najnowsza edycja) na 155 marek alkoholowych znalazło się w zestawieniu 8 ginów, 12 rumów i 6 tequili.

Gin, rum i tequila należą do najmniejszych segmentów alkoholi mocnych w Polsce. Jak wynika z danych CMR, w 2021 r. w sklepach małoformatowych o powierzchni do 300 m2 ich znaczenie dla obrotu kategorią wszystkich alkoholi było znikome – łącznie nie odpowiadały nawet za 1% udziałów wartościowych i wolumenowych.

W nieoficjalny Dzień Polskiej Wódki (13 stycznia), w Muzeum Polskiej Wódki w Warszawie, odbyła się konferencja poświęcona naszemu narodowemu trunkowi. Były prelekcje ekspertów. Była też okazja, aby przyjrzeć się wynikom badania, poświęconego świadomości i wiedzy Polaków na temat Polskiej Wódki. W listopadzie 2021 r. reprezentatywna grupa (1023 osoby) pełnoletnich Polek i Polaków udzielała wywiadów on-line (CAWI) na panelu internetowym SW Panel. Na podstawie udzielonych odpowiedzi powstał raport przygotowany przez SW Research. Zleceniodawcą badania było Stowarzyszenie Polska Wódka. Okazało się, że Polska Wódka zdaniem 27% rodaków kojarzona jest na całym świecie z naszym krajem. Lepszy wynik uzyskał tylko Jan Paweł II oraz Robert Lewandowski.

Wódki czyste, wódki smakowe – jak Polska długa i szeroka, popyt na dobry trunek zawsze się znajdzie. W IV kwartale 2021 r. dla sklepów małoformatowych o powierzchni do 300 m2 stanowiły one trzecią najbardziej wartościową kategorię (ponad 9% spośród całkowitej sprzedaży), pojawiając się na co dziesiątym paragonie. Porównując do analogicznego okresu w roku poprzednim, preferencje Polaków się nie zmieniły – wódki czyste nadal stanowią 69% sprzedanego wolumenu, smakowe 31%. W ujęciu wartościowym cała kategoria zaliczyła spadek o 1,8% względem IV kwartału 2020 r., jednak tutaj należy przypomnieć o wprowadzonym niedługo później tzw. podatku małpkowym.

Karol Majewski, prezes spółki Nalewki Staropolskie, odpowiadał na pytania Marcina Burzyńskiego

— Kiedy zaczął Pan robić pierwsze nalewki? Jak się Pan tego nauczył?
Jestem czwartym pokoleniem rodziny, która komponuje nalewki. Zacząłem mając 26 lat. Kiedyś dostępne na rynku alkohole były podłej jakości, a nasze nalewki smakowały wszystkim gościom podczas spotkań towarzyskich. Mama zmobilizowała mnie, żebym robił własne. Dawniej receptury kulinarne przekazywane były w rodzinach po kądzieli, czyli z matki na córkę. Moja mama umiejętność komponowania nalewek przekazała jednak synowi. I robię to już od 47 lat. Jedna z najważniejszych i bezcennych rad brzmi: „gdy ulewasz nalewkę, nigdy nie dodawaj do butelki wody”. W piwnicy i tak zwykle ma się większe zapasy, niż człowiek jest w stanie spożyć. Nauka to jednak stały proces. Kiedy moja mama miała 88 lat, dałem jej do spróbowania nowej nalewki. Wzięła trochę na język i powiedziała: „jeszcze musisz się dużo uczyć”.

Mateusz Błaszczyk, współtwórca inicjatywy Kings of Mead, odpowiadał na pytania Marcina Burzyńskiego

— Czym właściwie jest Kings of Mead? Wydaje się, że to jednak coś więcej niż tylko portal promujący miody pitne.
Rzeczywiście, mimo iż działalność Kings of Mead rozpoczęła się na YouTube niemal 5 lat temu i z założenia miał to być portal o domowej produkcji miodów pitnych, to bardzo szybko wykroczył poza te kompetencje. Dziś nasza działalność, tj. moja i mojego serdecznego przyjaciela Krzysztofa Jarka, obejmuje również organizację Mead Madness Cup – największego konkursu miodów pitnych w Europie i drugiego co do wielkości na świecie. Ponadto organizujemy też Europejską Konferencję Miodosytników oraz szkolenia i kursy dla certyfikowanych sędziów miodów pitnych – Mead Judging Programme.

temat 07