okl 2021 07


okl 2021 06

 

Adam Okoniewski, pomysłodawca oraz współwłaściciel marki Markhor Cannabis Vodka, odpowiadał na pytania Marcina Burzyńskiego

— Czy miał Pan wcześniej jakieś doświadczenia w branży alkoholowej? Skąd pomysł na wódkę Markhor?
To mój debiut jako twórcy, choć od dawna interesuję się alkoholami premium oraz produktami konopnymi. Pomysł na wódkę to wypadkowa tych zainteresowań. Szukałem jakościowej wódki konopnej już przed dwoma laty. I ze zdumieniem stwierdziłem, że nikt w Polsce jeszcze nie wypuścił na rynek takiego produktu. Wniosek był oczywisty – trzeba to zrobić. I tak zaczęły się prace nad Markhorem.

— Rozumiem, że nazwa produktu pochodzi od zwierzęcia zwanego markurem? Skąd ten wybór?
Szukałem symbolu, który odzwierciedlałby charakter naszego produktu. Markur był tu najlepszym wyborem. A dokładnie jest to markur śruborogi, który w naturalnym środowisku zamieszkuje górzyste tereny Afganistanu, Indii i Pakistanu. To rejon, gdzie naturalnie występują konopie będące wyróżnikiem naszej wódki. Markur to piękne zwierzę, niestety znajduje się na liście gatunków zagrożonych wyginięciem. W Polsce można zobaczyć go jedynie w krakowskim zoo. Markury żyją w bardzo trudnym i niedostępnym terenie, są zwinne i wytrwałe w poszukiwaniu pożywienia. Jeżeli dodać do tego fascynujący wygląd zwierzęcia, imponujące rogi oraz nazwę, która intryguje, to trudno było o lepszy symbol dla wódki o zdecydowanym charakterze, czyli takiej jak Markhor.

— Uwagę zwraca na pewno dopracowane opakowanie produktu. Kto stoi za tym projektem?
Cieszę się, że Pan to zauważył. Chcieliśmy, aby nie tylko każdy detal opakowania, ale cała identyfikacja wizualna oraz komunikacja marketingowa były oryginalne, spójne i pokazywały, że mamy do czynienia z wyjątkowym produktem. Dlatego też zwróciliśmy się z propozycją stworzenia projektu do doświadczonego i uznanego grafika Mirosława Rekowskiego, który jest wykładowcą Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku oraz prowadzi własne studio projektowe Rworks. Koncept identyfikacji graficznej był punktem wyjścia dla stworzenia materiałów promocyjnych oraz strony internetowej, za które odpowiada z kolei studio UXtypo. Całością działań komunikacyjnych zawiaduje agencja Monsmedia, która stworzyła również język marki. Wspólnie zbudowaliśmy produkt wyróżniający się na rynku wódek premium. I to taki, obok którego trudno przejść obojętnie.

— Czym wyróżnia się Wasz produkt na tle konkurencji? Do kogo jest kierowany?
Będę do znudzenia powtarzał, że nasz wyróżnik to jakość. Markhor nie jest może alkoholem trudnym, ale z pewnością nieoczywistym i o zdecydowanym charakterze. Nie wartościując w żaden sposób odbiorców, powiedziałbym, że to raczej wódka dla koneserów. Dla konsumentów o wykształconym guście. Takich, którzy docenią złożony smak i będą się nim z przyjemnością bawić. Zmiana temperatury, dodanie kostki lodu czy odrobiny wody sprawiają, że nasza wódka pokazuje swoje różne oblicza. To alkohol, który się smakuje, a nie pije bezrefleksyjnie. Warto też podkreślić, że Markhor to pierwsza na polskim rynku wódka z poświadczoną zawartością CBD oraz dodatkiem terpenów. Kolejnym wyróżnikiem jest wspomniany wizerunek marki – nie bez powodu przykładamy do niego tak dużą wagę. Wierzę w to, że nasi klienci docenią całość doświadczenia – a zatem zarówno wódkę, jak i jej oprawę.

— Przejdźmy zatem do zawartości. Markhor to wódka konopna – skąd bierzecie składniki? Jakie inne składniki zawiera?
Spirytus orkiszowy, miód i konopie pochodzą od zaufanych producentów, dzięki temu możemy zagwarantować stałą i powtarzalną jakość. Pracujemy wyłącznie na polskich naturalnych składnikach. Wódka produkowana i rozlewana jest w całości w Polsce. Receptura to efekt wielomiesięcznych prób, pieczołowitego dobierania proporcji, czasu leżakowania, dopasowywania pozostałych elementów procesu produkcyjnego. To dość precyzyjna układanka. Tym bardziej, że konopie są bardzo wymagającym składnikiem, którym należy posługiwać się rozważnie.

— W 2021 r. Wódka Markhor otrzymała wyróżnienie specjalne „Za pomysł i ciekawy styl” podczas Degustacji Wódek organizowanej przez miesięcznik „Rynki Alkoholowe”. Co dla Was znaczą tego typu nagrody?
Nagrody to w pierwszej kolejności ogromna osobista satysfakcja z tego, że wiele miesięcy pracy całego grona osób zaangażowanych w powstanie finalnego produktu zostało docenione. Ale nie tylko. Dla debiutanta to swego rodzaju stempel jakości. Może on pomóc przekonać do produktu niezdecydowanych, którzy nie są pewni, czy powinni nam zaufać. Dlatego bardzo ucieszyło nas wyróżnienie specjalne, zwłaszcza, że zgłaszaliśmy Markhora do konkursu jeszcze przed jego rynkowym debiutem. Było to więc prawdziwe pierwsze zderzenie z zewnętrznymi odbiorcami. I wypadło bardzo dobrze. A za nim poszły kolejne słowa uznania od ekspertów. Cenimy każde wyróżnienie i mamy nadzieję, że pomogą nam one dotrzeć do szerszej grupy odbiorców.

— Na rynku nie ma wielu wysokoprocentowych trunków konopnych. Głównym konkurentem jest tu obecnie okowita Buh i Czysta Wódka WyBuhowa od Janusza Palikota. Nie obawiacie się, że konkurencja będzie coraz większa?
Konkurencja będzie coraz większa, ponieważ produkty konopne są obecnie na topie. Czy boimy się konkurencji? Nie. Raczej wydaje mi się, że szum, jaki inni producenci robią wokół swoich trunków, może nam tylko pomóc. Markhor to wódka konopna, jednak my nie stawiamy wszystkiego na tę jedną zieloną kartę. Bronimy się wysoką jakością i walorami smakowymi, które trafiają nie tylko do fanów konopi. Warto zaznaczyć, że nasz produkt otrzymał wyróżnienia i nagrody od ekspertów w degustacjach w ciemno. Trudno zatem posądzić fachowców o kierowanie się modą na konopie. Markhor to smak i jakość, które bronią się same. Jeżeli chodzi o wspomnianą okowitę Buh czy Czystą Wódkę WyBuhową, to nie jest to nasza bezpośrednia konkurencja. Okowita to inny rodzaj alkoholu. Natomiast jeżeli chodzi o WyBuhową, to jest to produkt masowy, skierowany do innej grupy docelowej, a przede wszystkim o zupełnie innych walorach smakowych. No i nie zapominajmy o tym, że Markhor zawiera CBD i terpeny, zatem konopie nie są w naszym przypadku jedynie dodatkiem aromatyzującym. Oczywiście chcemy walczyć o pozycję produktu, bo jesteśmy stuprocentowo pewni jego jakości i tego, że jest lepszy od konkurencji, ale szczerze trzymamy kciuki za powodzenie alkoholi konopnych z różnych segmentów: piw, wódek, nalewek czy okowit. Popularyzacja produktów konopnych, zwiększenie świadomości konsumentów jest na polskim rynku bardzo potrzebne i może pomóc niszowym markom, takim jak nasza.

— Czy nie obawiacie się, że tak małemu producentowi trudno będzie jednak poważniej zaistnieć na rynku i się na nim przebić?
Jak wspominałem wcześniej, celujemy do wybranego grona odbiorców i w najbliższym czasie nie planujemy podboju dyskontów i osiedlowych sklepów zielonym logo. Zależy nam na zbudowaniu długofalowych relacji z dystrybutorami i poszerzaniu zasięgu krok po kroku. To chyba jedyna droga dla marek, za którymi nie stoją wielkie koncerny czy potężni inwestorzy. Nie planujemy jednorazowego skoku na głęboką wodę z nadzieją, że załapiemy się na kawałek tortu, jakim jest rosnące zainteresowanie produktami konopnymi. Mamy inną filozofię. Jesteśmy na początku drogi, a cel to stabilna pozycja na rynku alkoholi premium plus. Oczywiście startujemy z relatywnie niewielkim wolumenem produkcji, ale wraz z rozwojem marki będziemy go stopniowo zwiększać – odpowiednio do zapotrzebowania.

— Czy to prawda, że planujecie poszerzenie gamy produktów?
Planów mamy sporo i myślę, że za jakiś czas znów uda nam się zaskoczyć odbiorców, ale na razie nie zdradzamy szczegółów. W najbliższych miesiącach nasz priorytet to wódka konopna Markhor. Jesteśmy dopiero na początku rozwoju marki i choć produkt zdobył już uznanie ekspertów, to przed nami teraz najważniejsze zadanie, czyli przebicie się z informacją o tym do klientów. To się chyba profesjonalnie powinno nazwać budowaniem rozpoznawalności marki, ale ja wolę powiedzieć wprost: Chcemy, żeby jak najwięcej osób, które cenią sobie wysokojakościowe trunki, dowiedziało się, że Markhor istnieje i że jest świetny! Mamy to, co najważniejsze, czyli bardzo dobry, niebanalny produkt o intrygującym wizerunku. Teraz pora na zbudowanie sieci dystrybucji, nad czym pracujemy. Zachęcam też dystrybutorów i właścicieli sklepów czy lokali gastronomicznych do kontaktu z nami. Wszystkie namiary najłatwiej znaleźć na stronie internetowej: www.markhorvodka.com. Wódkę Markhor można obecnie kupić w sklepach specjalistycznych z alkoholami premium – ich lista się poszerza. Kolejny krok to branża HoReCa. Chcemy, aby Markhor był dostępny w wybranych restauracjach i barach. Eksport to dopiero następny etap rozwoju. Najbardziej zależy nam jednak na zbudowaniu pozycji na rodzimym rynku.

— Proponujecie też serwowanie tej wódki jako składnika drinków. Co będzie się dobrze komponowało z konopiami?
To dobre pytanie, a odpowiedź wcale nie jest łatwa. Markhor powstawał jako alkohol do degustacji solo, ewentualnie z odrobiną wody czy lodem. Jednak pracując nad recepturą, degustując kolejne wersje smakowe, zaczęliśmy eksperymentować, łącząc Markhora z wyrazistymi, świeżymi i wytrawnymi smakami. Zioła, goryczkowe likiery, świeże cytrusowe nuty, wermuty – to wszystko lubią konopie w Markhorze. Po serii domowych prób z prostymi koktajlami stwierdziliśmy, że Markhor jest gotowy na to, aby oddać go w ręce specjalisty. Szukaliśmy barmana fachowego, ale i odważnego, z fantazją, który nie da się zaszufladkować i zdominować wyrazistemu charakterowi Markhora. Tego zadania podjął się Sebastian Kruk wraz z zespołem wrocławskiego Cocktail Baru Incognito. Stworzył on 4 odważne koktajle o różnorodnym charakterze. Receptury te można znaleźć na naszej stronie internetowej. Ale to tylko propozycja na dobry początek wieczoru. Jesteśmy bardzo ciekawi, jak zinterpretują Markhora w koktajlach i drinkach nasi klienci, nie tylko profesjonalni barmani. Czekamy na pomysły i zdjęcia w mediach społecznościowych marki. Koktajle to jednak nie jedyny kontekst, w jakim doskonale odnajduje się nasza wódka. Rozpoczęliśmy prace nad foodpairingiem – nie zdradzając zbyt wiele powiem, że Markhor świetnie sprawdzi się w dobrych restauracjach, a szczegóły wkrótce.

— Czego zatem życzyć Markhorowi w dalszej drodze?
Żeby nie była ona zbyt wyboista i doprowadziła nas do grona odbiorców ciekawych nowości oraz gotowych na zmianę. W końcu hasło przewodnie marki to „Taste the change”, czyli „zakosztuj zmiany”. Na lepsze.

— Dziękuję za rozmowę.

Rynki Alkoholowe 11/2021

temat 07


degustacja banner