okl 2021 02


okl 2021 01

 

Jakub Nowak, prezes zarządu JNT Group, odpowiadał na pytania Marcina Burzyńskiego

— W czerwcu 2019 r. firma Jantoń zmieniła nazwę na JNT Group. Czy od tego czasu zmieniło się coś jeszcze pod kątem zarządzania, struktury, organizacji pracy czy filozofii firmy?
Po zmianie właścicielskiej przygotowaliśmy i wdrażamy strategię, która zakłada osiągnięcie pozycji lidera w dość krótkiej perspektywie czasowej. Skuteczne konkurowanie na rynku wymaga od nas innowacyjności i wysokiej dynamiki działania. Konieczne jest szybkie reagowanie na potrzeby rynku, elastyczność i sprawność w zarządzaniu zmianą. W związku z tym, aby zapewnić maksymalne skrócenie i uproszczenie procesów decyzyjnych, firmą zarządza zespół wysokiej klasy, doświadczonych menedżerów – ekspertów w swoich dziedzinach, którzy rozwijają w spółce poszczególne jej obszary.

Stale modernizujemy nasz zakład produkcyjny, który został wyposażony w najnowocześniejsze technologie przechowywania i rozlewu wina, co pozwala na bieżąco realizować zamówienia klientów, a co okazało się szczególnie ważne w okresie lockdownu. Systematycznie rozbudowujemy portfolio produktowe, wprowadzamy na rynek nowe marki i rozwijamy flagowe projekty, wspierane szeroko zakrojonymi działaniami marketingowymi. Ponadto koncentrujemy się na kategoriach o wysokim potencjale rynkowym, takich jak wina gronowe czy wina grzane, w ramach których dokonaliśmy przejęć i nad którymi cały czas pracujemy. W 2021 r. bardzo mocno wychodzimy na rynki zagraniczne.

— W wywiadach podkreślał Pan, że podjęte zawczasu inwestycje przynoszą teraz korzyści, bo dzięki nim łańcuch dostaw do Waszych klientów nie jest w obecnej sytuacji zagrożony. Do tego mówił Pan, że wprowadzenie nowych produktów w czasie pandemii również się opłaciło. Aż trudno uwierzyć, że w tym okresie przedstawiciel dużej firmy nie narzeka na obecną sytuację. Czy pandemia w jakikolwiek sposób dała się we znaki firmie JNT Group i jej pracownikom?
Rzeczywiście, podjęte wcześniej decyzje strategiczne okazały się doskonałym zabezpieczeniem dla firmy w okresie pandemii. Jak wspomniałem, zainwestowaliśmy w najnowocześniejsze linie produkcyjne do rozlewu wina oraz technologie do jego przechowywania. Zapasy wina w zbiornikach, sprawny rozlew oraz zachowanie zasad bezpieczeństwa pozwoliły na zapewnienie ciągłości dostaw naszym klientom w sytuacji, kiedy na świecie przerwane zostały łańcuchy dostaw, a import z innych krajów europejskich niemal się zatrzymał. Nie zredukowaliśmy też zatrudnienia. Kwietniowy lockdown, podczas którego odnotowaliśmy chwilowe spadki sprzedaży, wykorzystaliśmy do zamknięcia kluczowych projektów. Dzięki temu, kiedy kolejne obostrzenia pandemiczne były znoszone, nastąpiło odbicie sprzedaży i następne miesiące przyniosły jej wzrosty. Ta dynamika utrzymuje się na wysokim poziomie.

— Plany macie ambitne. Wielokrotnie podkreśla Pan, że celem firmy jest pozycja lidera na polskim rynku winiarskim. Jak dużo jeszcze zatem brakuje do tej pozycji?
W tym momencie w JNT Group jesteśmy przede wszystkim skoncentrowani na realizacji celów w poszczególnych kategoriach. Wierzymy, że dzięki intensywnej pracy, licznym nowym wdrożeniom, wypracujemy tę pozycję lidera. Nie odliczamy jednak czasu do jej osiągnięcia.

— Póki co, jesteście niekwestionowanym liderem pod kątem sprzedaży grzańców. Czy tę kategorię można jeszcze rozwijać? Czy da się do niej jeszcze przyciągnąć nowych konsumentów? Czy brak typowej zimy i sytuacja pandemiczna są dla tek kategorii dużym problemem?
Grzaniec Galicyjski jest obecny na polskim rynku od 1995 r. i wielu, jeśli nie większość Polaków, utożsamia wino grzane właśnie z tą marką, co jest jej niekwestionowanym sukcesem. Konsumenci kochają jego tradycyjny smak wynikający z połączenia wysokiej jakości wina i specjalnie dobranej mieszanki przypraw korzennych. Nie zmienia to faktu, że chętnie sięgają również po nowości. Dlatego też JNT Group nieustannie rozwija tę markę, wprowadzając nowe warianty. Sukcesem okazały się Grzaniec Galicyjski Bezalkoholowy, a także VIP White, który stworzyliśmy na bazie wina białego. W tym roku do sprzedaży wprowadziliśmy wariant pikantny, czyli Red Hot Chilli. Druga nasza marka – Zbójeckie Grzane – adresowana jest do ludzi młodych i aktywnych, którzy chętnie sięgają po nowe smaki. Dlatego też wino to również występuje w wersjach: malinowej, rumowej, piernikowej i korzennej. Nowych konsumentów chcemy zainteresować marką prowadząc interesujące kampanie marketingowe. Komunikację Zbójeckiego Grzanego pod hasłem „Pokochaj gorąco Zbója” swą charyzmą i humorem wspiera popularny artysta kabaretowy Michał Wójcik. Nie obserwujemy, aby pandemia wpłynęła negatywnie na sprzedaż win grzanych. Co więcej, Polacy w nadchodzącym sezonie pozostaną w domach, a wino grzane to doskonały sposób na relaks w długie, zimowe wieczory.

— Firma ma za sobą kilka udanych i sprawnie przeprowadzonych akwizycji. Czy planowane są kolejne? Czy konsolidacja rynku przynosi w dłuższej perspektywie korzyści dla konsumentów?
Zgodnie ze strategią, konsolidujemy rynek w kilku kluczowych kategoriach, w których widzimy duży potencjał. Te kategorie chcemy rozwijać, pracujemy stale zarówno nad rozbudową portfolio produktowego w ich zakresie, zapewnieniem odpowiedniej dystrybucji oraz wspieraniem ich działaniami marketingowymi. Dla konsumentów oznacza to przede wszystkim korzyści: coraz większy wybór wysokiej jakości win oraz coraz większą ich dostępność. Przykładem może być pierwsze nasze przejęcie, czyli zakup marki Grzaniec Galicyjski. I choć już w momencie przejęcia zostaliśmy liderem kategorii win grzanych, to my tę markę mocno rozwinęliśmy i w ciągu zaledwie roku podwoiliśmy wartość jej sprzedaży. Nasze obie marki w tej kategorii – Grzaniec Galicyjski i Zbójeckie Grzane – rozbudowujemy sukcesywnie o nowe warianty, wspieramy działaniami marketingowymi. JNT Group mocno postawiło także na kategorię win gronowych. W 2018 r. przejęliśmy działalność operacyjną spółki Wino Makłowicz Roberta oraz Mikołaja Makłowiczów i od tamtej pory rozwijamy wspólnie projekty Wino Makłowicz, Makłowicz Poleca oraz Selekcja Makłowicz. Ponadto dokonaliśmy akwizycji jednego z kluczowych polskich importerów i dystrybutorów win gronowych – Platinum Wines. Podpisaliśmy także umowę na wyłączność dystrybucji wysokiej jakości polskich win z Winnicą Miłosz, a w tym roku uruchomiliśmy duży projekt Wino Chefa wspólnie z Michelem Moranem. Cały czas chcemy konsolidować rynek, również zagranicą. Intensywnie pracujemy nad eksportem.

— A co z winami musującymi? Czy pandemia może wpłynąć na spadek ich popularności?
Jeszcze nie tak dawno wina musujące kojarzyły się ze specjalnymi okazjami, a pik sprzedażowy osiągały w okresie świąteczno-noworocznym. Od kilku lat to się zmienia. Polacy obecnie chętnie sięgają po nie dla relaksu i przyjemności jako po orzeźwiający aperitif, więc wspólne okazje, świętowane w gronie rodziny czy znajomych przestały mieć decydujący wpływ na sprzedaż. W minionym sezonie wiosenno-letnim odnotowaliśmy bardzo dobre wyniki sprzedażowe, więc jesteśmy przekonani, że trend ten uda nam się zachować.

— A cydry? Do pewnego momentu wydawało się, że w Polsce wszystko idzie w dobrym kierunku i staną się bardziej popularne. Teraz niestety ich sytuacja na rynku znów wygląda nieciekawie. Czy polski cydr ma jeszcze szansę na sukces?
Niestety jest to problem, z którym borykamy się od lat. Aby cydr odniósł sukces w Polsce, konieczna jest zmiana prawa i wprowadzenie do niego pojęcia „cydrów aromatyzowanych”, gdyż jego brak pociąga za sobą ogromne ograniczenia w możliwościach produkcji różnych rodzajów cydru oraz w rozwijaniu całej kategorii. Zauważmy, że w krajach, w których cydr jest popularny, warianty smakowe uzyskują lepsze wyniki niż warianty klasyczne. W tej chwili wciąż na uprzywilejowanej pozycji pozostają piwa smakowe i radlery, którym nasze prawo daje ogromną przewagę konkurencyjną. Na piwa, pomimo podobnej zawartości alkoholu, nałożona jest bardzo niska akcyza, można je również reklamować. Tylko wsparcie rządu oraz obiecane zniesienie akcyzy na cydr pozwoli kategorii na konkurowanie z piwem i zwiększenie zbytu dla polskich jabłek.

— Nie boicie się innowacji i ryzyka, wprowadzacie na rynek nowe kategorie produktów – np. hard lemonade Leemon Demon czy seltzer Cool Wave. Jak zostały przyjęte te produkty przez konsumentów? Czy planujecie je rozwijać lub wprowadzić na rynek kolejne nowe kategorie?
Nieustannie obserwujemy światowe rynki i wychodzimy naprzeciw potrzebom konsumentów, rozwijając nasze portfolio produktowe. Zadaniem lidera jest bowiem kreowanie trendów i wprowadzanie innowacji. Stąd właśnie marki Leemon Demon czy seltzer Cool Wave, które wzbudziły zainteresowanie młodszej grupy docelowej. W tym roku wprowadziliśmy na rynek wiele nowych projektów, które zostały bardzo dobrze przyjęte przez naszych klientów. Rozpoczęliśmy od kolekcji win Wild Wine dedykowanej nowoczesnym mężczyznom. Jako pierwsi na szeroką skalę wprowadziliśmy na polski rynek, popularne w USA wina w puszkach, które w łatwy sposób można zabrać na grill czy piknik w plenerze. Obie nowości bardzo szybko znikały ze sklepowych półek. Duże zainteresowanie wzbudziła również nowa linia win musujących do serwowania z kostkami lodu, czyli Monte Santi Ice, wspierana przez Panią Weronikę Książkiewicz. Ponieważ Nowa Zelandia plasuje się obecnie w światowej czołówce państw eksportujących wina, a wyroby te doskonale trafiają w gusta Polaków, postanowiliśmy rozbudować nasze portfolio również o kompleksową kolekcję win nowozelandzkich The New Land. O kolejnych nowościach będziemy oczywiście informować w stosownym czasie.

— Ostatnio można zauważyć i sam Pan też o tym wspomina, że do promocji Waszych produktów zapraszacie znane osoby. Wymieńmy tu ponownie: aktorów Weronikę Książkiewicz i Piotra Stramowskiego, mistrza kuchni Michela Morana oraz artystę kabaretowego Michała Wójcika. Czy jest to kampania nastawiona tylko na rozgłos, czy przynosi wymierne korzyści?
Rzeczywiście, do współpracy z promocji naszych kluczowych produktów chętnie zapraszamy popularnych aktorów, mistrzów kuchni czy artystów kabaretowych. Postać ambasadora, zgodność jego wizerunku z wartościami marki, ma istotne znaczenie dla budowania jej rozpoznawalności i sprzedaży. Wsparcie wizerunkowe znanych osób pozwala nam dotrzeć do nowych grup odbiorców, co jest bardzo istotne dla rozwoju naszego portfolio.

— Jak podsumowałby Pan mijający rok? Jaki dla branży alkoholowej będzie 2021 r.?
Dla JNT Group 2020 r. był kolejnym ważnym etapem rozwoju, w którym odnotowaliśmy bardzo dobre wyniki sprzedażowe. Natomiast 2021 r. na pewno stanowić będzie wyzwanie zarówno dla całej światowej gospodarki, jak i dla branży alkoholowej. My planujemy kontynuację naszej strategii, więc czeka nas kolejnych 12 pracowitych miesięcy, dzięki którym zamierzamy zanotować kolejny skokowy wzrost sprzedaży.

— Dziękuję za rozmowę.

Rynki Alkoholowe 12/2020

temat 02


degustacja banner